Biba
Wczoraj pojechałem na konferencję, takie ten spotkanie biznesowe. Mogę wyjeżdżać jedynie w godzinach kiedy Oni wyjdą do roboty. Każdy musi pracować, ja także. Podróżowałem najpierw taksówką z sąsiadką, której wskoczyłem do torebki. Ona jechała na rynek, tam udawałem zagubioną maskotkę i jakieś dziecko złapało mnie za ucho….i tak oto w wózku-spacerówce pojechałem na PKP, dalej już było łatwo. Pociąg do Warszawki był już podstawiony. Nie ma co ukrywać, ale po długich gadkach w jakiej temperaturze prac futerko misia pluszowego, przyszedł czas na wyluuuuzowanie się! Miśki to lubią, pijemy piwo, a nie jakiś miód, jak ten cały Puchatek! Pisał do was Bob.

- Wsystkie tsy

Brak jeszcze komentarzy :(