15 kwietnia 2008

Głowa miśka w karczmie

Nie pojechał nikt, a to dlatego, że mimo, iż w szale odpadł Niegrzeczny, to Misiuk i ja mieliśmy wciąż remis. Niemożliwe, a jednak! Ja chciałem oszukać, dlatego, że Niegrzecznemu na końcu gry z tej dziury co ma w szyi wypadły jakies karty z drugiej talii…miałem plan – jednak wepchnąć się do plecaka i jechać z Nią w góry. Wszystko szło dobrze, bo i nawet swoje działanie miałem obmyślone…jednak jestem Bobem i moją cechą jest taaa…duża powierzchnia, a Ona spakowała się w ten mały plecak i nie mogłem się wepchnąć za rzadne skarby. Kiedy to plan A zawiódł, wpadłem na pomysł B. Zobaczyłem, że spakowała się jeszcze w jeden mały podręczny bagaż, radości nie było końca, póki nie wlazłem do środka. Leżę spokojnie, jestem zamknięty, jest fajnie i nagle (!!!) moje futerko zaczęło mnie swędzieć, rany boskie jakie dziadostwo, jakie uczulenie..to coś w co wlazłem, było kosmetyczką – babskim podręcznym ekłipmentem do pudrowania noska. Mam uczulenie na coś co było w środku, albo na wszystko razem. Istny armagedon, prawdziwa broń bologiczna. Potem na laptopie, z którego piszę znalazłem to zdjęcie, zobaczcie jakie to smutne…biedny miś z Zakopca:( Uratowałbym go…jak oni go tam wsadzili? Kto mu to zrobił..zero szacunku. Vendetta nastąpi.


Brak jeszcze komentarzy :(

Dodaj swoje literki ułożone w słowa a te w zdania: