Nikt nie kuma miśków!
Ogólnie są dni z dupy, no nie? Nie dość, że na balkon wyjść nie mogę, bo mi się futro poci – to po pierwsze! To w dodatku gołębie mi na nie srają. Tak, w istocie one to robią. Jestem niski, bo nie mały. Trudno mi się dostać na balkon…no a te gruchoty diabelne, bezmyślnie walą pociskami kakami na potęgę. Bob ponoć załatwił jakąś zmutowaną, beztroską biedronkę, która ma bronić naszego balkonu, ale czy ten brunet wieczorową porą temu podoła? Śmiem wątpić.
Misiuk jakoś ostatnio nieobecny, wciąż chce budować. Mówi, że szlifierka jest super, a ja gneralnie mam to gdzieś. Bo co może wiedzieć o budownictwie ktoś, kto uczy się, oglądając „Boba Budowniczego”? Paranoja.
Wyrwałem się ostatnio z chaty, ale już mnie to nie bawi. Lubię to, ale jak napotykam na ludzkie przeszkody to mam ochotę zwolnić samego premiera, bo o prezydencie nie będę tu marnował swoich krótkich łapek na klepanie w klawiaturkę.
Poszedłem sobie ostatnio na autobus, sidzę na ławce, a wiecie, że trudno mi się na nią wdrapać. Jest fajnie i nagle ziuumm, autoperek gna, a ja niestety nie mogę nigdy zdążyć zejść i szybko wgramolić się po schodkach do środka. Dlaczego? Otóż do cholery ja widzę ten autobus w ostatnim momencie, bo siedząc na ławce go nie widzę! Wiem, że brzmi to dość zawile, dlatego macie zdjęcie. Napis wykonałem sam.
Niegrzeczny!

- Niegrzeczny

Brak jeszcze komentarzy :(