Nikt nie kuma miśków!
Ogólnie są dni z dupy, no nie? Nie dość, że na balkon wyjść nie mogę, bo mi się futro poci – to po pierwsze! To w dodatku gołębie mi na nie srają. Tak, w istocie one to robią. Jestem niski, bo nie mały. Trudno mi się dostać na balkon…no a te gruchoty diabelne, bezmyślnie walą pociskami kakami na potęgę. Bob ponoć załatwił jakąś zmutowaną, beztroską biedronkę, która ma bronić naszego balkonu, ale czy ten brunet wieczorową porą temu podoła? Śmiem wątpić.
Misiuk jakoś ostatnio nieobecny, wciąż chce budować. Mówi, że szlifierka jest super, a ja gneralnie mam to gdzieś. Bo co może wiedzieć o budownictwie ktoś, kto uczy się, oglądając “Boba Budowniczego”? Paranoja.
Wyrwałem się ostatnio z chaty, ale już mnie to nie bawi. Lubię to, ale jak napotykam na ludzkie przeszkody to mam ochotę zwolnić samego premiera, bo o prezydencie nie będę tu marnował swoich krótkich łapek na klepanie w klawiaturkę.
Poszedłem sobie ostatnio na autobus, sidzę na ławce, a wiecie, że trudno mi się na nią wdrapać. Jest fajnie i nagle ziuumm, autoperek gna, a ja niestety nie mogę nigdy zdążyć zejść i szybko wgramolić się po schodkach do środka. Dlaczego? Otóż do cholery ja widzę ten autobus w ostatnim momencie, bo siedząc na ławce go nie widzę! Wiem, że brzmi to dość zawile, dlatego macie zdjęcie. Napis wykonałem sam.
Niegrzeczny!

Robol
Padłem dostłownie na cycki, których nie posiadam…Baza na naszym ulubionym kanale TV pokazała nam zdjęcie Misiuka z wakacji. Okazało się, że Baza lubi niespodzianki :) Sama miała dość naszej Watolinki i wysłała go na karne roboty budowlane. Nie wiem, czy to UK, czy może Zakopane, albo kurort w Mozambiku. Oto Misiuk ma za zadanie wyremontowanie domku letniskowego. Rozumiem, że Baza bardzo kogoś nie lubi…ktoś jej zalazł za skórę czy jak?? My tu w domku się wybczymy, a ten z identyfikatorem (z łódką – o co chodzi?) i śruborkętem gania w upelne dni czerwca…Hahahahaha! No i dobrze mu tak! Fakt, trochę mi nudno, Bob nie daje się nabierać na oklepane zagrywki :D Bywaj zdrów Blondi Czik!

Kartka!!
Cześć, nie było nas, gdyż Misiuk spalił nam kompa. Tak, dokładnie tak! Został lapciak, jednak skonfiskowano go nam. No, dużo by opowiadać. Niegrzeczny zajął się wszystkim, aby nie zwariować wysłaliśmy małego na wakacje. Dalsze przebywanie w jego obecności mogłoby skutkować chorobą psychiczną, bądź rozległym obkurczem watoliny.
Mam mega wiadomość! Dostaliśmy kartkę, to nasza pierwsza taka miła kartka, przychodziły czasem i inne, ale były dość dziwne. Więcej cyferek niż słów, a nadawca wciąż ten sam Pan Zakład Energetyczny Enea, albo Pani Gazownia…Nie wiem, czy nas lubią, ale regularnie do nas piszą. Czy to mogą być pogróżki? No nie ważne.
Chcemy bardzo podziękować Natalce Oreiro za kartkę. Natalko we love U !


BOB – with love!
Yhm…
Nie lubię Boba Marleya, Misiuk chciał to go trochę pokręciłem. Sam chciałem, ale wiadomo Blondyna zawsze tylko o sobie myśli. Bo cóż się spodziewać po takiej przybłędzie z Ikei. Szkoda, że tego sklepu nie ma u nas w mieście, od razu bym go tam odstawił z powrotem. Aha i tego jego kuzyna Ediego z Warszawki również…sorry zaadoptowany misiek z allegro, czy tam ebaya. Pfff…nie to co ja! Choć i tak wam nigdy nie powiem skąd jestem!
Wracając do Marleya, to przeokropna nuda. Ile można śpiewać o miłości? Ja wolę Black Sabath, to jest dopiero coś! I koleś je ptaki na scenie, na pewno połknął niejednego gołębia, którymi ja autentycznie gardzę!! Te głąby to wynaturzenie jakieś, Bob też ich nie lubi, mówi, że są pomyłką Boga. Być może. Misiuk natomiast się z nimi koleguje, ale z kim on się nie przyjaźni, nawet laptopa nazwał Stefan, wiec z czym do ludzi?
Niegrzeczny the King!
BOB M.
Cześć, znowu mieliśmy fajną akcję w domu. Oczywiście sprowokował nas ten co jest na wysokości…nie wiem jakiej co prawda, ale chyba dość dużej. Bob Marley nie żyje, bo wiadomo, ludzie są śmiertelnikami. Ponoć tam pali blanty, dlatego tak często na świecie pojawia się mgła. Słuchaliśmy reggae ;-)
Macie tu trochę fot.Bam!

