ORZEŁ!!
Miśki muzycznie
To nie jest tak, że nie znamy się na muzyce. Posiadamy nawet wspaniałe wyczucie rytmu. Każdy, kto posiada w sercu jeszcze trochę dziecka, dobrze wie jak bardzo jesteśmy obeznane. Mimo, że w głowie watolina, to pełna dźwięków.
Jesteśmy w trakcie przygotowywania naszego top 10. Każdy z nas ma taką playlistę na Jej komputerze. A jak czegoś nie ma, Baza nam to dostarcza! Orientujemy się, że do dubstepu powoli wkrada się nuda. Wiemy, co to dobry heavy metal, z kim obecnie Doda śpiewa pod prysznicem, a także że drum and bass, wraca do korzeni Amenowego brzmienia.
Tymczasem dla niedowiarków, nasi znajomi, którzy wg Niegrzecznego się zbłaźnili i postanowili wystąpić w reklamie. Ja to osobiście popieram. Na pieniądze z takiego przedsięwzięcia moglibyśmy pojechać na Ibizę i zobaczyć jak Carl Cox, Nightmare on wax czy Pete Tong odbierają nagrody za najlepszych DJ w danej dziedzinie, a tak to Olivier Janiak tam był i nam o tym opowiedział – wątpimy szczerze, czy się w ogóle orientował gdzie był, co widział i słyszał.
Obserwacje
Dziś obserwowałem. I doszedłem do dwóch wniosków. Oto one.
1.Pochodzi ze świata realnego. Oceniam to na notę celującą.Akcja w sklepie (jestem ukryty w torbie, ale widzę, słyszę, rejestruję).
Młoda panna, blondyna wybiera pastę do zębów ze swoim kolegą.
- Którą bierzemy? Oooo jakie drogie wszystkie, a w Real’u były tańsze i to o wiele!
- Dobra bierz którąkolwiek.
- No jak którąkolwiek? Lubię tą, a ona tu kosztuje..no patrz ile!
- Oj dobra, wkładaj do koszyka i tyle, jak nie to weź inną.
- Nie będę myła zębów czymś takim.
- To nie bierzemy?
- Nie.
- No w sumie nie ma potrzeby myć zębów.
- Nie?
- No nie.
- Aha, to nie kupujemy pasty?
- Nie, nie będziemy myć zębów. Bo i po co?
- Dobrze. Jak sobie chcesz.
On uśmiecha się do Niej. Ona się śmieje na głos. Blondynka patrzy i idzie dalej. Śmieszyło to i mnie. Fajna para. Ja nie myję zębów i żyję, też mi coś!
2. Obserwacja Sieci Internetowej. Portal dla rodziców, foty dzieci, filmy itp. Oglądam z ciekawości i nie pojmuję. Bachory utytłane od włosów po brodę żółtopomarańczową papką i podpis: Mój synek i jego pierwszy obiad. Wszyscy lubią to. Inne foty czerwonych dzieciaków z minami jakby właśnie wypuściły klocka w pieluchę. Foty podpisane – moja piękna córeczka, mój śliczny synek. No ludzie, wyobraźni i poczucia estetyki to wy nie macie. Ocena – niedostateczna!!
Jestem zły wiem, ale ja mam też prawo do opinii. Nie będę przecież wrzucał fot z plaży jak Misiuk, bo to jest żałosne w każdym calu. Zablokuję mu konto do naszej strony, przysięgam!
Niegrzeczny the power of non-love.
Opalanko
Ostatnio Pani Alicja, ale nie ta z elementarza, tylko taka inna, której Wy pewnie nie znacie, to się zapytała, czy my jeszcze podróżujemy po świecie. Taaaak, ja podróżuję, Niegrzeczny ma pecha z koleją, a Bob to różnie, bo on mówi, że jemu się tak bardzo chce, że aż nie chce!
Ja teraz byłem na wieeeelkiej plaży, piasek mam do dziś. Niegrzeczny mówi, że walę glonem! Niczym go nie biję, nie wiem o co mu chodzi! Pewnie o to, że mi zazdrości, ale ja to nikomu nie zazdroszczę, bo po co?
Ja pojechałem sobie nad morze, nie wiem na jakie, ale było fajosko! Futro mi się niestety nie chciało opalić, co było denerwujące, bo piekło mnie już wszystko, a wróciłem taki jaki byłem. Bob mówi, że to nie ta pigmentacja. No ten jak coś powie, to ja nic nie wiem. W każdym razie nie opaliłem się.
Kocyk
Zakopany
Pływanie na sucho :-)
Opowieść w trzech rozdziałach!
Mam opowieść, złą opowieść, to historia prosto z pekape. I na tym pewnie powinienem skończyć, prawda? Wszyscy się domyślacie, że będzie to niewesołe story!
Czy ja się prosiłem, aby jechać? Pytam sam siebie? Chciałem? Ech, uczestniczyłem w tym teatrze, jako widz … niestety! Przecież wiecie, że jako pluszak nie mogę się ujawniać…Opiszę Wam ze szczegółami, gdyż inaczej się po prostu nie da! W kabarecie borą udział następujące postacie:
1. Stary Gruby Dziad w skrócie SGD
2. Stara Chuda Blond Kociara w skrócie Kociara
3. Dewota Młoda w skrócie Dewota I
4. Dewota Matka w skrócie Dewota II
5. Całkiem w porzo student w skrócie Student
6. Ona – bez skrótu
7. Opanowana Miła Pani w skrócie Opanowana
8. Parchaty Brzydal w skrócie Kot
PROLOG
Liczba 8 wskazuje jak widać na to, że przedział jest pełen, ja Niegrzeczny w skrócie Obserwator oglądam wszystko z plecaka, mam najwygodniej, bo jadę na półce z bagażami!
Zanim wtoczyliśmy się do środka, staliśmy na korytarzu. Trochę syfiaście, ale przewiew, chłodek nawet w plecaku. W pewnym momencie ktoś się przeciska do pana smrodliwka, czyli WC. To Kociara od której wszystko się zaczęło.
ROZDZIAŁ I
Kociara wędrując krokiem bynajmniej dziwnym natyka się na Nią. Staje z kilka centymetrów przed oknem, coś gada do siebie, po czym mówi: „mamy jedno wolne miejsce koło Kota, proszę za mną.” Ona mająca trochę oleju w głowie i instynktu samozachowawczego, najpierw odmawia, ale potem korzysta…Beknąłem z pogardą, wyrażając tym swoją niechęć i stanowczy sprzeciw, ale cóż dupkę to się Jej zachciało usadowić wygodnie…
Na początku luz, torby wepchnięto razem ze mną. Nie powiem, że delikatnie, o nie! Faceci we flanelach subtelniej już węgiel do piwnicy wrzucają, ale dobra, ja nie miałem najgorzej, jakby się zdawało.
SGD (ten gruby, jeśli nieuważnie czytaliście prolog) był straszny. Nawet Bob nie zajmuje tyle miejsca co ten gościu. Wielki, rozparty na boki, z ledwo dopinającym się rozporasem, a fe a fe po stokroć! SGD ma słowotok i ślinotok w jednym czasie. Kociara jak na wyścigu psów stara się mu w szczekaniu dorównywać, ba (!) nawet przebić. Hałas narasta. Student się wierci. Cwaniak, bo ma zamknięte oczy, udaje że śpi. Czy przeszkadza to SGD mówić także w jego stronę? Nie!
Ona siedzi i nic nie mówi. Czegoś szuka w torebce. Nie łapie kontaktu wzrokowego z nikim. Otwiera książkę i widzę, że to są tylko marne próby czytania. Strona 125….po pół godziny nadal ten sam punkt powieści i akapitowe wcięcie. Hałas osiąga stopień 30 rozwrzeszczanych uczniów podczas długiej przerwy.
Kociara go potęguje, otwierając okno, bo jej słabo, bo jej gorąco. Student nie wytrzymuje, otwiera oczy, mówi, że mu wieje i prosi o przymknięcie okna. Kociara kwituje krótko: „ale tak tu duszno, to ja zakryję pana zasłonką.” I robi to. Pierdymiliard zarazków z zasłony marki pkp pada na lico Studenta. Jezu Chryste myślałem, że tą babę zatłukę!!
Dewoty I i II kiwają głowami góra dół, nic nie mówiąc. SGD opowiada im o szlachetnym drewnie, w którym należy spocząć na cmentarzu. „Najlepszy proszę państwa heban bądź palisander! Taka trumna to klasa.” Ona wznosi oczy w wyimaginowane niebo – czytaj migająca lampa przedziału..i wiem, co myśli…najlepszy w swym fachu szewc nie zna tak subtelnych słów. To była próba wielkiej wytrzymałości ludzkiej.
SGD na wszystkim się zna. Jednak nie ze mną te numery. Zaczyna wciskać Kociarze coś o ubezpieczeniu: „Jak mąż umrze z konta zabiorą pani połowę, taaaak równą połowę, a jaką? Banki takie soo pani mówię.” Wymiana spojrzeń Jej ze Studentem. Kociara pieje z zachwytu (poziom syreny wołającej na alarm w hucie): „jak wiele można się dowiedzieć w czasie podróży. Tak, tak wyprawy kształcą!!” (klaszcze) „Ach, gdzie ja nie byłam, całowałam papieża w Watykanie, a potem na Lublin i PCK, a i Kraków i stąd mam to!!!” Podrywa się lotem trzynastolatki skaczącej przez gumę. Hop do góry, zium do zamka, hyc po zawiniątko. Mówi do Dewot I i II: „Fajne, takie coś ziii ziii robi, o nie robi, dmucham i nic.. prezent dla wnuczka, ma lat 12.” W tym momencie chcę ją unieszkodliwić. Ona wychodzi, czyta książkę w korytarzu. Zostawia mnie w smrodzie jajka i kanapki z kiełbasą Kociary. Na ustach Opanowanej…uśmiech wariatki. Dziwne, ale zaczynam się bać. Kot budzi się do życia.
ROZDZIAŁ II
Zdradzę Wam, że Opanowana wypowiedziała dwa zdania podczas całej jazdy. Teraz wybrała strategię Studenta. Przekrzykiwanie jest nadal dużą rozrywką, wtulam się w skarpetkę, ale dalej jestem bacznym Obserwatorem. Kot zajmuje jedno miejsce, nie ustępuje chamidło nawet wówczas, gdy do przedziału zagląda pani z torbą. Nic, odwraca głowę do okna, wszyscy cudownie na dokładnie 10 sekund milczą. Drzwi się smutnie zamykają, koncert pieprzenia zaczyna się od początku. Wymiękłem jakiem Niegrzeczny. Postanowiłem zlustrować Dewoty swymi cudownymi oczkami misia. One uprawiały cichy dialog między sobą. Wracały z pielgrzymki. Krzyże i krzyżyki, plecaki i brudne paznokcie w sandałkach…mój ulubiony fetysz…Ona ma kolorowe, nocą je oglądam jak śpi. Tu zrobiono mi pierwszy raz w życiu wizualną krzywdę, nie chciałem patrzeć, a mimo to robiłem to. Oprócz tego, mimo gorąca zapięte po ostatni guzik. Matka Boska ma fajniejszy styl od nich i nie była taka poobwieszana. Pomyślałem o burzy i o Szefie u góry…widzisz i nie grzmisz? Ja bym na Jego miejscu trzaskał błyskawicami i to jak!!
Kot generalnie miał w dupie podkładane pod cztery litery ręczniczki przez Kociarę, dosłownie jak i w przenośni. Spasły wielokolorowy i wielkoformatowy K O T. Chyba ćpun, gdyż nie wydał ani jednego odgłosu, coś jak Opanowana.
Dewoty wysiadają, dwie stacje po nich Student, który wspaniałomyślnie się nie żegna. Ma to gdzieś, zauważa jednak mnie, mrugam do niego okiem, co by spotęgować otaczającą go i tak schizę, czuję, że będzie dźwigał jej brzemię, chyba, że już w drodze ze stacji wychyli ze 4 browary!
Ona wraca do przedziału, siada na skraju przy drzwiach. Zrobiło się luźniej. Kociara po kolei przystawia każdemu pod nos zdjęcia córki ze ślubu, papieża oraz coś z Lublina i PCK. Fatalni wybrańcy oprócz mnie i Jej zmuszeni są do oglądania. SGD komentuje o 85 tonów za głośno. Armagedon w pełni…
ROZDZIAŁ III
Kot rozsiewa swoje kudły dookoła. Kociara ślini chusteczkę i próbuje jak twierdzi na mokro pościągać sierść Parchacza z siedzeń. Cóż do ch.. za znakomity pomysł, ale co tam kolejne DNA na pamiątkę w kilku pokoleniowym brudzie PKP. Pluje ponownie na chusteczkę, zaczyna „czyścić” kolejne siedzisko. Czuję, że puszczę pawia. Nie mogę już na to patrzeć. Przerasta mnie to.
Kociara z uporem maniaka kręci się po przedziale, mówi coś do Niej, ona nie odpowiada. Kociara wstaje ponownie jak wystrzelona z procy i symuluje ból krzyża, prosi Ją aby przesiadła się na przeciwko do Opanowanej, Kota i SGD…bo ona się musi położyć na całą długość wszystkich siedzeń. Czuję już nieznośne swędzenie watoliny, skrzy się ona we mnie, kuje mnie, zaraz będę eksplodował jak i Ona, która pierwszy raz się odzywa: „chyba już pani z deka…(pauza).. PRZESADZA??”
Oj znam ja ten ton! Ojjj znam! Jednak nie odbija się to najmniejszym echem! Kociara mimo Jej obecności po prostu zabiera się niczym namolny przedszkolak do leżakowania, upychając stopy gdzieś na oparciu, smród nóg! Ona znowu wychodzi, siada w geście rozpaczy na korytarzu. Czyta przygryzając dolną wargę. Moje wkur.. osiąga stopień Supersajanina! Kociara bierze futrzaka i kładzie go sobie na łonie!! Oświadcza, że to ukoi nerwy i ból krzyża. SGD przyklaskuje jej i gratuluje wspaniałego pomysłu. Spadam z hukiem wraz z plecakiem jej na głowę. Amen.
EPILOG
Opanowana wychodząc, okazuje się być nie do końca nijaka. Żegna się w sposób następujący: „Do niedowidzenia. Pierwszy raz przeżyłam taką podróż, oby ostatnią.” Kociara dostała bólu głowy, zniknął natomiast bezpowrotnie ucisk w plecach. SGD wysiadł przed końcową stacją, gadając coś wzniosłego na temat księgowości, Kociara wtórowała mu z uśmiechem opowieścią o kiszeniu ogórków. Bezsens. Kot usnął i mam nadzieję, że zdechł.
Koniec opowieści. Kładę się spać. Niegrzeczny!!!



